CZARNY ŁABĘDŹ – recenzja Mauej
Pierwsza myśl jaka nasunęła mi się po seansie „Czarnego Łabędzia” to ta, że poprzednie filmy Aronofskiego były jedynie treningiem, eksperymentem z formą i konwencją, badaniem zależności między fabułą a sposobem jej przekazania. Każdy jego kolejny film-eksperyment był krokiem w kierunku do doskonałości, jaką uzyskał w „Czarnym Łabędziu”. Choć echa poprzednich obrazów reżysera są ewidentnie widoczne w jego najnowszym dziele…